Po co organy?

Choć każdy kościół jest inny to w każdym muszą znajdować się elementy które tworzą miejsce Święte. Ołtarz, tabernakulum, chrzcielnica, wieczna lampka, konfesjonał… Organy także są nierozłącznym elementem ponieważ kiedy myślimy o tym instrumencie to widzimy je we wnętrzu kościoła. Każdy kto choć raz był w kościele wie że jest to wielki instrument, największy z wszystkich i nazywany królem instrumentów[1]. Organy piszczałkowe zaczęły się pojawiać w kościołach już w VII wieku i przez setki lat udoskonalane stały się podstawowym instrumentem w świątyniach. W instrukcji Episkopatu Polski o muzyce liturgicznej po Soborze Watykańskim II napisane jest: „W Kościele łacińskim należy mieć w wielkim poszanowaniu organy piszczałkowe jako tradycyjny instrument muzyczny, którego brzmienie dodaje ceremoniom kościelnym majestatu, a umysły wiernych podnosi do Boga i spraw niebieskich” (KL 120) . Akompaniament organowy podtrzymuje śpiew, ułatwia udział w czynnościach liturgicznych i przyczynia się do głębszego zjednoczenia wiernych (MS 64). Organy powinny znajdować się we wszystkich kościołach w Polsce”.

W nowym budownictwie nie jest to takie jasne z kilku powodów. Postęp technologiczny, który na co dzień ułatwia nam życie sprawia, że wszystko staje się jednorazowe. Np. zamiast naprawić telefon komórkowy, to wyrzucamy go i kupujemy następny, który już jest stary w momencie kupna. Organy piszczałkowe zaczęły być wypierane przez wielokrotnie tańsze organy elektroniczne w których dźwięk jest sztucznie generowany przez głośniki. Pytanie nasuwa się jedno: czy „sztuczność” powinna mieć miejsce w kościele? Czy pod ołtarzem zamiast kwiatów prawdziwych, pięknych świeżych, stawiamy długotrwałe plastikowe? Czy w miejsce świecy, paschału stawiamy tanie lampki wyposażone w niezniszczalne diody? Czy obrazy malowane ręką artysty, drogocenne witraże, zastępujemy tanimi fotografiami? Nie. Nie wolno nam! I nie tylko dlatego, że już Prorok Dawid mieszkając w pałacu cedrowym czuł dyskomfort, kiedy Arka Pana była w namiocie (por. 2 SM 7,2). Bogu na chwałę ofiarowujemy wszystko co najlepsze i najpiękniejsze, owoc naszej ciężkiej pracy, naszego wysiłku i poświęcenia. I tak już od wieków. Jeździmy po świecie, po naszym pięknym kraju. Podziwiamy katedry, kościoły, a w kościołach organy. Nawet, kiedy ich nie słyszymy, to wracając od komunii zerkamy na chór, patrzymy i podziwiamy… Może nawet czasem zastanawiamy się kiedy i kto je zbudował, czy ludzie byli kiedyś hojniejsi, czy czasy łatwiejsze?

Koszt budowy instrumentu piszczałkowego jest duży i porównywalny… z budową domu. Nawiasem mówiąc organy są wielkości dużego pokoju lub kilu pokoi i zajmują kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt metrów powierzchni. I tak jak bywa z budową domu najpierw zbiera się pieniądze (lub pożycza), później wybiera plan i wykonawcę. Takiego zadania podjęliśmy się w naszym kościele (por. Waldemar Pawlik: Geneza i działania KBO). Tak jak każdy kościół jest inny, nie inaczej jest z organami piszczałkowymi. Nie ma dwóch tych samych instrumentów. Organy stanowią integralną cześć świątyni i nie mogą być elementem do niego niepasującym. Podstawową miarą wielkości instrumentu jest ilość głosów. Spis głosów, jakimi dysponuje instrument nazywany jest dyspozycją organów. Niewielkie instrumenty wyposażone są w kilka głosów, w instrumentach średnich i dużych natomiast, liczba głosów dochodzi do kilkudziesięciu, a nawet przekracza sto. Znawcy tematu najczęściej dzielą organy na 3 kategorie. Organy wielkie – ponad 60 głosów, organy średnie – około 25 głosów, organy małe – kilkanaście głosów.

Największy instrument w Polsce znajduje się w Bazylice w Licheniu 157 głosów. Trzeba pamiętać, że duża ilość rejestrów nie zawsze idzie w parze z jakością brzmienia instrumentu. Największa piszczałka może osiągać wysokość kilku metrów a najmniejsza kilka centymetrów. Organy posiadają jedną klawiaturę lub w przypadku dużego instrumentu nawet siedem. Zmiana rejestrów może się odbywać ręcznie wyciągając cięgła rejestrowe lub elektromagnetycznie za pomocą sterowników. Drugi sposób jest często wspomagany komputerem w którym można zapisać w pamięci zestaw brzmień aby za jednym kliknięciem przycisku zmienić wiele głosów na raz. Dzisiejszy postęp umożliwia przenoszenia stół gry czyli miejsce w którym siedzi organista w dowolne miejsce w kościele lub filharmonii dzięki technologii łącz bezprzewodowych. Przykład ten pokazuje że technologia sprawdza się jako rozwinięcie i rozszerzenie możliwości organów piszczałkowych a nie ich zastąpienie. W Polsce jest zaledwie kilka zakładów organmistrzowskich. Niektóre parafie budowę organów zlecają firmom zagranicznym. Np. w 2015 roku oddano do użytku organy firmy Mühleisen Orgelbau  w Nowym Sączu, a w zeszłym roku poświęcono nowe organy w Trzemeśni, zbudowane przez firmę Skrabl ze Słowenii .

Dominik Pawlik
Fragment artykułu z książki „Dwa jubileusze”
Parafia Anin, marzec 2017 r.
ISBN 978-83-9480-0-0

[1] Organy, największy z istniejących instrumentów muzycznych, zasłużyły sobie na nazwę „króla instrumentów” dzięki  swoim potężnym rozmiarom, rozmaitości kształtów i ornamentyki, skomplikowanej budowie oraz niezwykłym możliwościom brzmieniowym. Tak ponoć nazwał je Guillaume de Machaut, XIV-wieczny muzyk i poeta. Tak też wyrażał się o nich Mozart: „W moich oczach i dla moich uszu organy są królem instrumentów”.